czwartek, 28 sierpnia 2014

Leva&Bo - kończymy już!















Hola! Te zdjęcia były robione jeszcze pod koniec lipca (Szwecja)- stare prawda? Teraz staram się zaktualizować wszystkie zaległości, ponieważ w mojej głowie siedzi już kilka pomysłów na wrzesień, nawet całkiem sporo. Leva&Bo to coś na wzór kawiarni, piekarni (?) z wyrobami eko i pyszną oranżadą, a najlepsze jest to, że można położyć się tam jak waleń na poduszkach :) Zaraz obok jest sklep z ich ręcznymi wyrobami, co możecie zobaczyć na dwóch ostatnich zdjęciach. Wszystko super, fajnie, ale ceny są z kosmosu... Jak na Szwecję przystało..  ..a w sumie to nie tylko na nią ;) Miłego dnia!

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Aż się zaróżowiłam!

 

 Witaj poniedziałku, ostatni... poniedziałku wakacji.. Ooo! Wróć! Te moje prawdziwe leniwe wakacje ze spaniem do 11 trwają dopiero od czwartku, więc tak naprawdę ten tydzień to mnóstwo czasu, by zrobić coś ciekawego, innego. Zapewniam, że żadnej serii #BackToSchool, czy postów związanych z tym tematem do 2 września nie zobaczycie, po co się teraz dołować... Myśl wstawania o 6.30 jest... zła, ale nieunikniona..A dziś zdjęcia, typowo letnie, pomimo tego, że teraz taka "goła" to bym już z domu nie wyszła- deszcz z rana, hm super... To ja zmyka, w nadziei, że wrócę sucha :)

sobota, 23 sierpnia 2014

ZAKUPY Z UK ♥ CO WARTO KUPIĆ W ANGLII?

Czołem, (nie)stety wróciłam już do Polski i to już do końca wakacji. Na chwilę obecną w całe wakacje, w Polsce spędziłam aż 6 dni, hah... Już jakiś czas temu porzuciłam pomysł z postami zakupowymi, bo w większości za wiele nie dają, nic nie wnoszą. Jednakże kilka dni temu będąc jeszcze w Anglii, przy okazji też na zakupach, od razu pomyślałam o zrobieniu takiego posta, to w końcu inne sklepy niż te, które mamy w Polsce i sama też lubię oglądać zakupy z wysp, więc ta dam! :)


Okej. Pierwsza rzecz jaka przychodzi do głowy to Primark- oczywiście. No bo przecież żal nie kupić bluzeczki na 3 funty. Taa, teraz mi żal siebie samej sprzed kilku lat, gdy będąc tam poleciałam na te wszystkie szmatki, które po jednym praniu były niczym, serio, nic ciekawego z tego nie wyszło. Więc tego typu 10 koszulkom mówimy NIE. Przy Primaniowych zakupach trza uważać...

Jadąc tam miałam w głowie milusie bambosze, fajną piżamkę i... w sumie tyle. Zaczynając od tego:
 W hopsasiach jestem zakochana, wyżej są jeszcze przytulaśne skarpety, teraz żałuję, że nie mam więcej :D

Turban z mikrofibry -Primark- 1.50f.
 Dalej, kosmetyki. Warto też wbić do Lush'a, który w Polsce jest nadal mało dostępny. Podobno największym mut have przy zakupach w tym sklepie jest The Comforter, bubble bar, czyli umilacz kąpieli, ma dawać pianę, barwić wodę, a pachnie prześlicznie- cukierkowo. Cena: 4.50f.
 Najpopularniejsze drogerie to Boots i SuperDrug. Oczywistą oczywistością jest korektor z Collection (4), który już chyba wszyscy znają. Kosztuje stosunkowo niewiele, bo 4.20f., taniej niż Maybelline, czy Rimmel, a dużo osób mówi, że jest jednym z lepszych korektorów. Ja pod wszystkimi jego zaletami się podpisuję :) Do dostania w Boots'ie. Natomiast produkty MUA (3), cenowo można porównać jak do Essence, są w uper Drug. Funciak, poundland to też fajne miejsce, gdzie dostaniecie 3 puszki Coca-coli za 1f. , mnóstwo fajnych rzeczy do paznokci, jak i wiele więcej, a wszystko za funta.
 U góry mam jeszcze pozostałości z Primara (1). Gąbeczka a'la Beauty Blender na spróbowanie, gumki do włosów oraz bardzo dobre chusteczki do demakijażu (pomijając ich zapach ;) ), 2x25 za 1f.


Primark 7f.

Na całym wyjeździe udało mi się znaleźć kilka rzeczy z listy, biały kombinezon na zdjęciu wygląda trochę jak fartuch pielęgniarki, ale w realu jest 1000 razy lepiej ;) SERIO.


wtorek, 19 sierpnia 2014

FOTORELACJA TYGODNIA #4 Francja, Belgia i Anglia.

Hej wszystkim witam Was w kolejnej odsłonie (jak zwykle spóźnionej) FOTORELACJI TYGODNIA! Tym razem jest wersja bardziej na bogato, z miasteczka Lille w Francji, stolicy Belgii- Brukseli, Manchester, Chester i Liverpool'u w Anglii. Sama nie mogę uwierzyć ile udało mi się zobaczyć w tak krótkim czasie,  na ten tydzień też jest kilka planów, a do Polski już w środę...  Ok. Czas na zdjęcia!

PONIEDZIAŁEK 

Cały tydzień moja sis zapewniała mi sporo "rozrywek". Post z pierwszego dnia w Belgii, czyli niedzieli macie tutaj, natomiast kolejnego dnia poszłyśmy do muzeum Parlamentarium o powstaniu i działaniu UE, jest w pełnie interaktywne, a na samym wejściu dostajemy słuchawki, które sa do wyboru w 24 językach. Sama jego forma była bardzo ciekawa, jednak ja nie przepadam za tematami historycznymi i politycznymi, pomimo to muzeum bardzo na plus!









A dzień skończony na obiedzie :D


WTOREK

Tego dnia pojechałyśmy do miasta Lille w Francji, oddalonego 1,5h od Brukseli. Jest to jedno z większych miast. Przy okazji małe zakupy w aptece, potem szwędanie się po mieście. Co będę pisać, zobaczcie zdjęcia miasta :)



Przy okazji trafiłyśmy na otwarte małe zoo ;)




ŚRODA
Cała środa była zabiegana, najpierw robiłam moja popisowa pizze, przepis na najlepsze ciasto macie tutaj. Potem lot z Belgii do Manchester i cały dzień minał w mgnieniu oka ;)




CZWARTEK 
No to zaczynamy nasz angielski wyjazd! Zawsze wieczory spędzałyśmy w domku w Chester. Tutaj też macie kilka zdjęć tego miasta, nie jest ono duże, ale ma bardzo dużo fajnych sklepów heh i już tego samego dnia zrobiłam kilka zakupów, obiecuję że kolejna notka będa to już zakupy z UK, patrzac na nie trochę się ich nazbierało.. Poniżej macie najpiękniejsze bamboszki z Primaniego za 5 funtów. ;)





obiad znów... był tak kolorowy, że aż musiałam zrobić zdjęcie :)

PIATEK 
Manchester! Najpierw ponad godzinna podróż pociagiem z Chester, a od razu po przyjeździe zaczęłyśmy chodzić po mieście. Po kolei, jedna z najstarszych bibliotek w Europie i oczywiście zdjęcia w zabytkowym wiktoriańskim kibelku. ;) Poźniej muzeum sztuki, ratusz oraz muzeum nauki i przemysłu, stad akurat sa jakieś zdjęcia ;)






Dziwny napój z pakistańskich targów. Niedobry...



Muzeum nauki i przemysłu, które w sumie zbytnio mnie nie zaskoczyło.


A na koniec dnia obiadek w China Town ^^

SOBOTA
Tym razem Liverpool! Tutaj już tylko 30 minut samochodem. To miasto na pewno bardziej podobało mi się niż Manchester. Na każdym kroku można zobaczyć coś zwiazanego z The Beatles. ;) Ma bardzo fajny klimat, więc zdjęć też sporo :)








Café time!





Akurat tym razem wybraliśmy się do indyjskiej restauracji, jedzenie było delikatnie powiedziawszy ostre, ale o dziwo mi smakowało, zamówiłam tradycyjnie krewetki, a to co widzicie powyżej to chlebek :)

Powoli staję coraz bardziej nieogarniętym człekiem... a szkoła za rogiem :o Tak to jest jak na wakacje nie zabiera się blogowego zeszytu :c

Zapraszam na inne publikacje!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© Hola Felipe 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis